Jak to się robi w Ameryce – Halloween w Nowym Jorku

20081031_201036
obsługa w Macy*s w dniu Halloween

Halloween w Nowym Jorku to czyste szaleństwo. Zaraz po Bożym Narodzeniu, jest to najbardziej popularne święto w USA. Miałam okazję być tam dwa razy podczas tego dnia i jest to naprawdę tak huczna zabawa, jakiej u nas nawet w karnawale nie widziałam. Gadżetów, specjalnie przygotowanych na to święto, nie jestem w stanie tu wszystkich wymienić, bo lista zaczyna się na wycieraczkach do butów, przechodzi przez akcesoria dla zwierząt, a kończy na bieliźnie… Od września obecne już są dynie. Wszędzie. W każdym CVS czy Rite Aid (takie nasze Rossmanny) na wejściu mamy od razu wyeksponowane słodycze w świątecznych opakowaniach dla dzieci. Bo dzieci, tradycyjnie, w Halloween późnym popołudniem, przebrane, w towarzystwie rodziców, wędrują od domu do domu, prosząc o słodycze. Stukają do drzwi i wykrzykują znane treat or trick (cukierek albo psikus). Uwielbiają to. Generalnie im bliżej 31 października tym histeria narasta. W powietrzu coraz bardziej można wyczuć atmosferę zbliżającego się szaleństwa Halloween.

W dniu Halloween, gdy zapada wieczór domy, ogrody i garaże przybrane już kilka tygodni wcześniej wymyślnymi straszydłami, zaczynają powoli budzić się do życia. W każdym oknie rozbłyskuje rudo-czerwona dynia. Na drzwiami wiszą szkielety ludzkie, trupie czaszki, a przed domami pojawiają się…trumny. Okna, drzwi, drzewa i krzewy pokrywa pajęczyna. Na dachach pojawiają się gigantycznych rozmiarów pająki, a tuż obok nich wyrastają potężne szczury, napuszone sowy oraz dziwne, szczekające łańcuchami straszydła. A wszystko to ma podobno odstraszać czarownice i złe moce od domów.

20081031_200814
Neptun z Macy*s 🙂

Halloween w USA obchodzony jest bardzo radośnie, wręcz teatralnie. Doskonale znamy z filmów sceny, kiedy chmary przebierańców wędrują po ulicach amerykańskich metropolii i małych miasteczek. Zarówno dzieci jak i dorośli przebierają się tego dnia w najdziwniejsze kostiumy. Przebierane są także psy i koty. Przebrani są pracownicy sklepów, Starbucks’a, nawet muzeum. A przebranie, zwłaszcza dla dorosłych, to sprawa wagi wręcz państwowej… Bo oczywiście do standardów należą przebrania za: policjanta, zakonnicę, czarownicę, pielęgniarkę, czy Mia Wallace z Pulp Fiction. Ale takim kostiumem nie wzbudzimy tam niczyjego podziwu. Aby na takowy zasłużyć, to przebranie musi być baaaardzo wymyślne. Dlatego też wielu nowojorczyków kostium planuje już rok wcześniej. Czegoś takiego nie widziałam jeszcze nigdy i nigdzie, nawet w teatrze. Częstymi postaciami przebierańców są nie tylko występujące w bajkach czarne charaktery, diabły czy czarownice, ale bohaterowie filmów i seriali. Na przykład rok temu hitem był Breaking Bad i facetów w żółtych kombinezonach było naprawdę sporo. Niektórzy, jako element stroju mają własnego psa czy kota. Na zdjęciach, które przedstawiają sprzedawców z Macy*s widać, ile pracy i trudu zadali sobie ci ludzie, żeby tak wyglądać.

20081031_200406
czarownice z działu Shiseido w Macy*s

I jak mamy już tak oryginalne przebranie, wtedy możemy wziąć udział w corocznej Village Halloween Parade na Dolnym Manhattanie w Greenwich Village. Parada odbywa się od 40 lat, dofinansowywana jest przez władze miasta i jest wydarzeniem, które transmituje nawet telewizja, bo jest to największa tego typu parada na świecie. Na ulicach ogląda ją 2 miliony ludzi, a w paradzie bierze udział około 60 tysięcy uczestników. Parada startuje ze Spring Street i zmierza 6 Aleją w górę Manhattanu. Zaczyna się o godzinie 7 wieczorem, z reguły kończy się około 22. W paradzie mogą iść  zorganizowane grupy, pary, można iść solo. Można iść także z pupilem. Jedyne zastrzeżenie – musisz być przebrany. Dwa razy widziałam paradę. Zabawa przednia. Ogromne wrażenie robi wspólne odtańczenie Thriller’a. Podczas mojego pierwszego Halloween w Nowym Jorku, byłam nawet przebrana, za Catherine Zeta Jones z Chicago 🙂 ale udziału w paradzie nie brałam…

IMG_3175
Kilka aut na Piątej z głośną muzyką z Thrillera i bardzo autentycznymi lalkami w środku 🙂

A po paradzie zostajemy już w Village. Maja tam mnóstwo fajnych klubów, restauracji i idealnych miejsc na Halloween’ową zabawę. Wszystkie te miejsca tego wieczoru pękają w szwach. Dosłownie. Na ulicach tłumy przebranych ludzi. Nie umiem nawet panującego tam klimatu porównać do jakiejkolwiek innej znanej mi imprezy. I nie mam na myśli tylko tych, na których sama byłam, ale w ogóle, o których słyszałam 😉 Generalnie tego dnia bawi się całe miasto. Do rana. Nawet jeśli jest to środek tygodnia. Oczywiście złapanie na powrocie taksówki nawet nie graniczy z cudem, bo te się czasem zdarzają, ale jest zwyczajnie niemożliwe. Więc wybieramy metro, które bardzo przypomina przysłowiowy „wesoły autobus” tej nocy. Pierwszym razem wracałam m.in. w doborowym towarzystwie Shreka i jego Fiony. Wyglądali jak  żywcem z bajki wyjęci.

Halloween staje się wydarzeniem też coraz bardziej popularnym u nas. Z roku na rok przybywa dyń przed domami i w oknach. Dzieci się przebierają i chodzą po domach zbierając słodycze. Dorośli na razie tak trochę nieśmiało próbują się przebierać, ale potrafią tez zaskoczyć 😉 Organizowanych jest coraz więcej imprez. Myślę, że tak, jak teraz obchodzimy Walentynki, jak nasze własne, tak i Halloween staje się naszym świętem. Czekam na paradę. Kostium z Chicago wisi gotowy w szafie 😉