O New York Stories

Nowojorskie opowieści… New York Stories film Woody Allena z 1989 r. uznałam za idealny tytuł tego bloga. Od dziecka fascynują mnie jego filmy. Dosłownie. Mogłam mieć 8 lub 9 lat, jak TVP co tydzień, puszczała jego filmy. Pewnie niewiele z nich rozumiałam, ale oglądałam, jak zahipnotyzowana, z rozdziawioną  gębą.

Ale Nowojorskie Opowieści nie będą o Woodym, one mają być o… Nowym Jorku, w którym jestem po uszy zakochana, który wciągnął mnie bez reszty, do którego mogę ciągle wracać, a który jako pierwszy pokazał mi Woody Allen właśnie.

To w jego filmach po raz pierwszy zobaczyłam Nowy Jork (King Kong się nie liczy). Miejsca, ulice, ludzie widziani okiem prawdziwego nowojorczyka. Taki Nowy Jork chciałam poznać i zobaczyć.

Wg reżysera Życie nie naśladuje sztuki – naśladuje telewizję. I tak oto udało mi się pierwszy raz polecieć do NY.  I co? I po tych wszystkich filmach i serialach miałam uczucie, jak bym już tu kiedyś była. Znałam te wszystkie miejsca – oczywiście mówię o obowiązkowych punktach na mapie każdego turysty: Times Square, Fifth Avenue, Empire State, Central Park itd.

Podczas teraźniejszych podróży do NYC rzadziej już je odwiedzam (ile mozna?), no może poza Central Park, ale wtedy byłam zachwycona…

Pierwsza podróż do Nowego Jorku nie była moją pierwszą podróżą do USA. Byłam wcześniej w Atlancie i Los Angeles. Atlanta była pierwszym zetknięciem z Ameryką – czyli wszystko było zupełnie inne niż w Europie.

Los Angeles mnie rozczarowało, nie było takie, jak w filmach… za to Nowy Jork mnie uwiódł, byl dokładnie taki, jaki znałam z książek i filmów, a nawet lepszy.

Wszystko mi się podobało: ludzie, a w zasadzie tłumy ludzi różnej narodowości, knajpki, bary, sklepy, ulice i budynki. Wszystko. Wpadłam po uszy.

Było to w 2003 roku. Od tamtej pory latam do Nowego Jorku regularnie, czasami 4 razy w roku, czasami jestem tam tylko raz, ale nadal cieszę się na każdy wyjazd, jak na ten pierwszy. A jak wracam, to mniej więcej po tygodniu myślę, kiedy polecę znowu, aby poczuć klimat i atmosferę tego miasta. Prawdziwa fascynacja. Dlatego na pewno nie będę obiektywna w tym, co piszę.

Latam do przyjaciół i dzięki nim poznaję to miasto. Mimo, że prawie 😉 swobodnie poruszam się metrem bez mapy, nie odważyłabym się powiedzieć, że znam Nowy Jork, ale podczas tych wszystkich wyjazdów trochę go poznałam i o tym chcę pisać moje nowojorskie opowieści. Parafrazując Woody Allena, wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć o Nowym Jorku, postaram się opowiedzieć na tym blogu.