Moje miejsce na Manhattanie…

IMG_3400to Greenwich Village. Mimo, że Nowy Jork ma mnóstwo interesujących miejsc (dlatego kazdy z nas znajdzie tam coś dla siebie), to właśnie The Village od początku fascynowała mnie najbardziej. A jest to o tyle dziwne, że okolica Village bardziej przypomina  … Europę niż sam Nowy Jork (a to nim przecież ciągle tak się zachwycam 😉 ). Brak tutaj drapaczy chmur i pośpiechu typowego dla Midtown. Brak wielkich sklepów, brak tłumów ludzi, a ruch samochodowy w wąskich, jak na amerykańskie standardy, ulicach jest też znacznie mniejszy.

Ale za to mamy mnóstwo zieleni, urokliwe domy ze schodami przecipożarowymi i cudownymi elewacjami, na każdym rogu przytulne knajpki, małe sklepiki z pieczywem,   gdzie po pewnym czasie sprzedawcy rozpoznają mieszkańców i często mówią do nich po imieniu, słynna cukiernia Magnolia Bakery oraz sporo modnych butików, ale nie tak  okazałych i ekskluzywnych, jak te z Centrum.

IMG_3210Tu wszystko ma swój charakter i klimat, a czas jakby się zatrzymał. Nikt nigdzie nie pędzi. Atmosfera z tych slow down – w ciągu dnia, bez względu na dzień tygodnia, restauracje pełne gości, którzy przychodzą  na lunch  lub po prostu na lampkę wina. Mnóstwo osób na retro rowerach. Mnóstwo ludzi z psami.  A generalnie wygląda to tak, jakby wszyscy byli na ciągłym urlopie, jakby nikt do pracy nie wychodził.

West Village to faktycznie dzielnica, którą upodobali sobie artyści i ludzie wolnych zawodów. Ale ludzie, którzy zarabiają dobre pieniądze, bo zdecydowanie nie jest to tanie miejsce. Na przykład Robert de Niro, który sporo inwestuje w nieruchomości, kupił niedawno w tej okolicy kamienicę z 1825 roku o pow. 340 metrów kwadratowych za 14 mln $. Kamienica wymaga gruntownego remontu, ale zdaje się, że pan de Niro dobrze wie, co robi, zwłaszcza, że jego syn pracuje jako agent nieruchomości w firmie, która zajmuje się tylko drogimi apartamentami i domami w Nowym Jorku, więc ma dobrego doradcę. Jego butikowy hotel (The Greenwich Hotel) znajduje się, jak sama nazwa na to wskazuje, również w Village. Widać nie tylko ja upodobałam sobie tę dzielnicę, aczkolwiek mnie byłoby  stać na opłacenie jednej doby u niego w hotelu… 😉

IMG_3206
schody do Carrie 😉

A propos gwiazd, to Sarah Jessica Parker ma również tutaj swój dom, wystawiony ostatnio na sprzedaż. Za 22 miliony. Dolarów.

The Greenwich Village to także miejsce, w którym „mieszkają” bohaterowie serialu Friends. Ich dom (mimo, że serial kręcony był w LA) faktycznie znajduje się na skrzyżowaniu Bedford i Grove Street. Kolejny, bardzo dobrze znany adres okolicy, to Perry Street 66 – słynne schody serialowej Carrie Bradshaw. Mimo, że „oficjalnie” mieszkała na Upper East Side, to do zdjęć wykorzystywano właśnie budynek przy  Perry St. Za to producenci serialu nie kłamali, kiedy pokazywali Magnolia Bakery, która „zagrała” faktycznie samą siebie – czyli cupcake’owa legendę z Village. To tylko kilka przykładów na to, jak klimatyczna jest ta część Manhattanu.

The Greenwich Village,  West Village lub w skrócie The Village w VXIII wieku była wsią, stąd jej obecna nazwa. Wcześniej mówiono o niej Washington Square. Jej granice określają: Broadway od strony wschodniej, rzeka Hudson na zachodzie, Houston Street (czyt. hauston – podobno po tym, czy prawidłowo czytasz nazwę tej ulicy – nie hiuston, można poznać, czy jesteś prawdziwym nowjorczykiem 😉 )  to południowa granica dzielnicy, która ciągnie się w górę, aż do Ulicy 14.

Park Washington Square to bardzo popularne miejsce spotkań, głównie ze względu na sąsiedztwo Uniwersytetu Nowojorskiego i jego campusu. Ulubione miejsce szachistów, którzy mają ochotę na partyjkę szachów na świeżym powietrzu, bo jest tam kilka, wbudowanych na stałe, szachownic. Washington Square to też miejsce manifestacji i protestów, swego rodzaju arena Nowego Jorku.

IMG_8316Sama nazwa The Village jest bardzo adekwatna do sielskiego klimatu tego miejsca. A najfajniejsze jest to, że mając poczucie atmosfery małego miasteczka, mamy równocześnie świadomość, że parę przecznic dalej jest to Wielkie Miasto, tętniące życiem, ogłuszające i przytłaczające swym rytmem.

Ale niech ten spokój nie zmyli waszej czujności, bo West Village też potrafi zaszaleć. Mamy tu sporo barów i pubów. To tutaj w 1969 roku, w gejowskim barze Stonewall Inn, doszło do zamieszek na tle dyskryminacji mniejszości seksualnych. To właśnie od tego miejsca swą nazwę wziął zespół The Village People (kto nie zna Y.M.C.A.?). 

The Greenwich Village to miejsce naprawdę wyjątkowe, zdecydowanie odstające od wizerunku Nowego Jorku, z jakim nam się to miasto kojarzy. Niby uśpione i powolne, ale ma swoją energię. Chodząc ulicami Village masz poczucie pewnego odrealnienia, jak byś był na planie jakiegoś filmu. Jest jednym z moich ulubionych miejsc w Nowym Jorku. Miejscem, w którym mogłabym zamieszkać…

IMG_8311

 IMG_8306IMG_3198