Starbucks na każdym rogu

IMG_3359Podczas każdej wizyty na Manhattanie, logo Starbucks Coffee dosłownie prześladuje mnie na każdym kroku. I trudno się temu dziwić, bo na tej maleńkiej wyspie jest ich ponad 200. Dla porównania – w całej Polsce mamy ich 34. Za to ceny, po przeliczeniu, niestety mamy podobne. Średnia kawa kosztuje 3-5$ … nie wyobrażam sobie, aby nowojorczyk miał zapłacić za kawę 12-15$, tak jak w Polsce 12-15zł.  Tyle to on płaci za drinka w klubie, ale nie za kawę 😉

Starbucks’y w Nowym Jorku w 100% odzwierciedlają sąsiedztwo, w którym się znajdują. Im dzielnica z fajniejszym klimatem, tym ciekawsza i oryginalniejsza kawiarnia. W Soho, czy Village wnętrza lokali Starbucks są większe, mają często zostawione oryginalne elementy budynku, np. nieosłonięte stalowe dźwigary czy ceglane ściany. Styl charakterystyczny dla  wszystkich lokali tej sieci – postarzone drewno, barwiony beton lub terakota, metalowe stołki i przemysłowe oświetlenie. Duże stoły, wygodne fotele i drewniane żaluzje tworzą przyjazny klimat, dzięki któremu firma podbiła serca nowojorczyków 20 lat temu. Mieszkańcy do tego stopnia polubili te kawiarnie, że zaczęli spędzać w nich sporo czasu. Poza tymi, którzy czytają ksiązki, czy gazety do zakupionej kawy, sa tacy, którzy spędzają tam całe dnie, wręcz pracują z laptopami czy się uczą. Od 2010 roku we wszystkich amerykańskich Starbucks’ach  firma wprowadziła darmowy internet wi-fi.

Starbucks w Greenwich Village
Starbucks w Greenwich Village

Oczywiście nie wszystkie lokale nadają się do takich „nasiadówek”. Te w bardziej uczęszczanych miejscach – MidtownTimes Square czy Herald Square, gdzie duża kolejka turystów z walizkami może odstraszać, służą tylko do kupienia kawy czy muffina na wynos. Przy Wall Street z kolei przywita nas gromada facetów w mokasynach z frędzelkiem, zwłaszcza w porze lunchu, a przy Bryant Park młodych yuppies, ubranych w najlepsze garnitury, jakie kiedykolwiek widziałam. Tam często nawet nie ma miejsc do siedzenia (w przypadku Bryant Park trochę szkoda 😉 ), a nawet toalet. Bierzesz kubek kawy to go i lecisz dalej. A z kolei Starbucks w Yorkville, część Upper East Side  (Pierwsza Aleja i 90 Ulica) to oaza spokoju, wręcz można by tam się przygotowywać do sesji w czasie studiów 😉 Leniwa cisza, a większość klientów to ludzie z psami na smyczach i mamy z wózkami. Taka okolica.

Pierwszą w NY kawiarnię Starbucks otwarto na rogu Broadway i 87 Ulicy w Upper West Side w 1994 roku. Była to największa, w tamtym czasie, kawiarnia sieciówki na świecie. W dniu otwarcia zainteresowanie było tak duże, że na wejściu stał pracownik i „kierował ruchem”, bo w środku było jak w ulu. Nowojorczykom nawet nie przeszkadzało to, że musieli się nauczyć, że tall oznacza small, a grande to medium 🙂  Firma miała wtedy 400 kawiarni na całym świecie, ale planowała otwarcie 100 kolejnych w Nowym Jorku właśnie.

Herald Square Cafe w Macy's na II piętrze
Herald Square Cafe w Macy’s na II piętrze

W samym tylko sklepie Macy’sprzy 34 Ulicy, jest 5 Starbucks’ów: na szóstym, piątym i trzecim piętrze oraz aż 2 na piętrze drugim. I jeden z tych na drugim piętrze jest, moim zdaniem , najelegantszą kawiarnią sieciówki w Nowym Jorku. Powstała 2 lata temu, po dużym remoncie, jaki Macy’s rozpoczął w całym sklepie i nazywa się Herald Square Cafe. Aby do niej dotrzeć, trzeba przejść przez cały, nowo powstały, dział z butami, ale warto. Piękne i stylowe miejsce, gdzie spokojnie można usiąść na wygodnych sofach i jeszcze raz raz przejrzeć „łupy” i ewentualnie ukoić wyrzuty sumienia lampką szampana. Tak, serwują tam nawet szampana (Moet&Chandon).

Podobno po 2008 roku, kiedy kryzys dopadł Amerykę, a notowania giełdowe firmy poleciały mocno w dół (poniżej 10$), przyjazna polityka wobec gości stała się mniej przyjazna. Z wielu lokali poznikały wygodne fotele, a klienci z laptopami byli proszeni o nie blokowanie miejsc w czasie godzin największego ruchu… lub po wypiciu kawy, podchodził pracownik z pytaniem, czy jeszcze czegoś sobie życzą, jeśli nie, to w jasny sposób dawał do zrozumienia, że czas wyjść 😉 Ale chyba kryzys minął, bo nadal widuję wiele osób z laptopami w nowojorskich Starbucks’ach.

Dzisiaj, papierowy kubek Starbucks, jednoznacznie kojarzy nam się z USA i Nowym Jorkiem. Przyjęliśmy go tak chętnie, jak Walentynki i Halloween, jak wszystko, co przychodzi do nas zza oceanu. Póki co, nie ma jeszcze u nas Starbucks’a na każdym rogu, ale to tylko kwestia czasu 😉

IMG_5324IMG_5236IMG_4983