All that Jazz… prohibicja w Nowym Jorku

votedryGdyby nie prohibicja, to pewnie wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej… Taki Owney Madden, znany gangster, który na początku XX wieku przypłynął do Nowego Jorku z Liverpoolu, najprawdopodobniej pozostałby brutalnym mordercą, a tak rozwój przestępczości zorganizowanej, którą prohibicja nakręciła, zrobił z niego bossa. Mafia wcześniej zajmowała się głownie hazardem, kradzieżami i kontrolowała prostytucję. Po I wojnie światowej wielkie amerykańskie gangi chyliły się ku upadkowi. Prohibicja spadła im z nieba i dała początek potężnym rodom mafijnym i brutalnym wojnom o dominację. A wszystko to przy akompaniamencie doskonałego, czarnego jazzu z Harlemu. Wtedy też narodził się typ przestępcy – milionera, który dorobił się na przemycie alkoholu (idealnie pokazuje to serial Boardwalk Empire).

articlJednym z nich był właśnie Owney Madden. Po wyjściu na wolność po 8-letniej odsiadce w Sing Sing, utworzył nie tylko nowy gang, ale zaczął przede wszystkim prowadzić interesy alkoholowe. W takich okolicznościach powstał najsłynniejszy klub ery prohibicji – Cotton Club. W 1923 roku, 3 lata po wprowadzeniu prohibicji, handel podziemny alkoholem rozkwitł w najlepsze. Nowy Jork był mekką nielegalnego alkoholu i jednym z  najbardziej gangsterskich miast (obok Chicago i Las Vegas). Pisze się, że w samym tylko Nowym Jorku działało blisko 100 tysięcy klubów, w których sprzedawano alkohol z przemytu z Kanady i Meksyku.

Duke Ellington i jego orkiestra Cotton Club w 1927 roku

Angielski mafioso, przejął istniejący klub w samym sercu Harlemu, na rogu 142 Ulicy i Lenox Avenue. Mistrz boksu – Jack Johnson, otworzył klub w 1920 roku pod nazwą Club Deluxe. Robiąc deal z Maddenem, zastrzegł sobie, że pozostanie szefem lokalu. Cotton Club oferował nielegalny alkohol i jazz w jego najlepszym wydaniu. Połączył świat przestępczy ze światem artystycznym. 

Mimo, że gwiazdami byli czarnoskórzy muzycy, był klubem tylko dla „białych”. Skąd nazwa? Wystrój imitował starą plantację – na ścianach wymalowano niewolnicze baraki i pola bawełny. Sama scena przypominała werandę domu zarządcy. Muzyka i choreografia do rewii były przygotowywane przez najlepszych, białych kompozytorów z Broadwayu. Tancerki przyjmowano wg kryteriów 3T: tall, tan and terrific (wysokie, opalone i piękne). Musiały mieć więcej niż 170 cm wzrostu, skórę koloru kawy z mlekiem i raczej preferowane były te szczuplejsze… 😉 Wiek – poniżej 21 lat. Jedną z solistek była Lena Horne, pierwsza czarnoskóra gwiazda Hollywood. Gdy debiutowała w Cotton Club, była dzieckiem – matka pilnowała, by między piosenkami odrabiała lekcje. Z kolei Billie Holiday, desperacko poszukująca pracy, gdy  przyszła na próbę taneczną, tak zauroczyła śpiewem, że zaangażowano ją od razu. Największa popularność lokalu nastąpiła po roku 1927, kiedy zaczął tam grać Duke Ellington z orkiestrą. Ich występy transmitowało ogólnokrajowe radio. Gdy nastały czasy Wielkiego Kryzysu, Duke’a zastąpił słynny Cab Calloway – barwna postać i niezwykle charyzmatyczny artysta. Aby najlepiej poczuć klimat tamtych czasów, warto przypomnieć sobie jego popisowy numer – Minnie the Moocher z charakterystycznym refrenem Hi de hi de hi de ho (dostępny na YouTube, warto poszukać wersji sprzed 80 lat 🙂 ).  Hit z 1931 roku sprzedał się w  milionie kopii (dzisiaj w Polsce za sprzedaż 20 tys. singli dostaje się platynową płytę). W 1980 roku showman przypomniał nam ją w filmie Blues Brother

Cab Calloway w 1943 roku
Cab Calloway w 1943 roku

Niestety w 1935 roku, po zamieszkach na tle rasowym, klub został zamknięty. Próbowano go odtworzyć w innych częściach miasta – działał przez kilka lat na Broadway i 48 Ulicy, ale legenda Cotton Clubu jest nierozerwalnie związana z Harlemem. Cotton Club nadal istnieje przy zachodniej 125 Ulicy. W czwartki i soboty organizowane są wieczory z jazzem. Za 55$ od osoby mamy kolację i bilet na show. Warto. Oczywiście wcześniejsza rezerwacja wymagana.

Dekada prohibicji, a następnie Wielki Kryzys to dla Harlemu absolutny czas rozkwitu. Okres nazywany Renesansem Harlemu czy New Negro Movement, był czasem niespotykanego dotąd rozwoju „czarnej” kultury i literatury.  Dla zamożnych białych Harlem był symbolem paradnych i swawolnych czasów. W latach 20-tych było to jedno z najbardziej szalonych miejsc na świecie, a jazz był jego melodią przewodnią. Mniej więcej wtedy, gdy gasły neony Cotton Clubu, Ella Fitzgerald weszła po raz pierwszy na scenę pobliskiego Apollo Theater, który stał się dla soulu tym, czym Cotton Club dla jazzu.

Za to sama prohibicja okazała się fikcją. Państwo nie było w stanie pilnować 18.700 mil linii brzegowej. Aptekarze mieli pozwolenia na sprzedaż alkoholu na receptę, czego także nie dało się kontrolować. Dozwolone było piwo bezalkoholowe – ale żeby je wyprodukować, należało najpierw nawarzyć normalnego piwa, a następnie usunąć z niego alkohol. Wiadomo, że nie poddawano tej procedurze całości piwa 😉 Alkohol można pędzić niemal wszędzie, nawet w wannie czy domowej piwnicy. Agentów i policjantów było po prostu za mało, aby to wszystko kontrolować i byli zbyt słabo opłacani. Zarabiali do 50$ tygodniowo – bez najmniejszego trudu większość z nich można było skorumpować.

protesty przeciwko prohibicji

Prohibicja nie zmniejszyła spożycia alkoholu w społeczeństwie, ale za to zwiększyła stan posiadania mafijnych gangsterów. Arnold Rothstein (postać autentyczna w serialu Boardwalk Empire), uważany za duchowego ojca współczesnej amerykańskiej przestępczości zorganizowanej, w czasach prohibicji zajmował się importem alkoholu do USA. Był kluczową postacią w systemie podziału dostaw między poszczególne gangi. Skorumpował większość urzędników w Nowym Jorku. O ile przed okresem prohibicji, gangsterzy byli opłacani i kontrolowani przez polityków, o tyle pieniądze zarobione przez mafię na alkoholu w czasie prohibicji, umożliwiły mafiosom wykupywanie polityków na pęczki.

Relacje gazet z początków wprowadzenia prohibicji donosiły, że większość nowojorczyków zaczęła patrzeć na prohibicję z niepokojem. Obawiali się przede wszystkim o swoją prywatność i  prawa obywatelskie. Bali się wzmożonych kontroli policyjnych. cotton_club_ver3Nowojorczycy uznali, że najlepszą strategią jest po prostu ignorowanie zakazu spożywania alkoholu 🙂 New York Times opisywał nowe przyzwyczajenia mieszkańców i restauratorów: drinki sprzedawane w butelkach po napojach owocowych – nazywane Moonland Moss lub własny alkohol, który klient  oddawał przy wejściu kelnerowi, aby ten zmieszał go za ladą z sokiem, tonikiem bądź likierem. Standardem było picie koktajli z filiżanek.

Gazety nowojorskie nieustannie opisywały skutki prohibicji. Prohibicja to było wydarzenie polityczne, ale i towarzyskie. I artystyczne. Gdyby nie prohibicja, to nie powstałby Cotton Club, a gdyby nie Cotton Club to… jazz brzmiałby dzisiaj inaczej.

Temat – rzeka. Nie da się go wyczerpać w tym jednym, krótkim wpisie. Znacznie więcej można znaleźć w świetnej książce Ewy Winnickiej Nowy Jork zbuntowany. Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów, a także w Encyklopedii mafii amerykańskiej Carla Sifakisa. A film Coppoli Cotton Club można dorzucić na deser. Wszystkie 3 pozycje znam i gorąco polecam wielbicielom tematu.